Jakiś czas temu mój Kingston odmówił współpracy. Tak po prostu przestał się nadawać do użytku. W pewnym momencie zapisywanie na niego danych się zatrzymywało, a sam pendrive był usuwany z systemu. Ponowne zamontowanie, chwila kopiowania, i znów to samo. Na początku problemów doszukiwałem się w moim systemie, bo kilka razy już mnie potrafił zaskoczyć
Ale objawy były podobne także na innych komputerach, pracujących pod kontrolą Windows 7 oraz Ubuntu.
Postanowiłem złożyć reklamację, w końcu gwarancja po to jest, żeby z niej skorzystać. Zaskoczył mnie jednak (i to pozytywnie) sposób jej realizacji. Okazało się, że nie będzie mi potrzebny paragon, którego i tak znalezienie po dwóch latach od zakupu mi się nie udało. 8. lutego zgłosiłem uszkodzenie firmie ULTRAMEDIA, która jest Centrum Serwisowym Kingstona na Polskę, a dwa dni później wysłałem urządzenie listem poleconym.
Minął tydzień – cisza. Minął kolejny – również nic. Ale wreszcie 26. lutego dostałem maila, że pendrive został wymieniony na nowy. Natomiast 4. marca list dotarł domu. W kopercie był fabrycznie zapakowany Kingston, oczywiście dokładnie taki sam model, jak poprzedni.
Tak więc, pomimo awarii i konieczności reklamacji, nadal jestem zadowolony z Kingstona. Sposób reklamowania jest jasny, nie trzeba przedstawiać żadnego dowodu zakupu ani gwarancji. Po prostu – mamy uszkodzony sprzęt, to go zgłaszamy, wysyłamy i tyle. No i termin realizacji nie był najgorszy – odliczając czas, który przesyłki spędziły na poczcie, pewnie wyjdzie mniej więcej 2 tygodnie. Według mnie to całkiem dobry wynik, w każdym razie ja nie narzekam