paź 02

Od dość długiego czasu szukałem alternatywy dla Amaroka. Przeszkadzało mi w nim przede wszystkim to, że stał się „kombajnem” do zarządzania i odtwarzania muzyki. Zajmował dość dużo miejsca w RAMie, dziwnie zachowywał się podczas przeciągania na listę nowych utworów/katalogów oraz potrzebował chwili czasu na uruchomienie. Testowałem kilka innych programów, ale JuK zdecydowanie najbardziej przypadł mi do gustu.

Ogólnie można powiedzieć, że jego funkcjonalność jest bardzo zbliżona do wspomnianego Amaroka (odtwarzanie wielu formatów, wbudowana biblioteka mediów, edytor tagów oraz wyszukiwanie ich w Sieci, zarządzanie listami odtwarzania, etc.) Dodatkowo lekki interfejs (wyglądem zbliżony do Dolphina – na pierwszy rzut oka okno programu przypomina mi otwarty folder) estetycznie komponuje się z KDE.

W tym momencie jedynym zauważonym przeze mnie minusem jest statyczna belka tytułowa – brak na niej nazwy aktualnie odtwarzanej piosenki, cały czas mamy tam napis – nazwę programu). Przeszkadza to, gdy player jest zminimalizowany albo ukryty pod innymi oknami.

Poza tym JuK posiada dość ubogie możliwości konfiguracji – choć w porównaniu do Amaroka sporą część odtwarzaczy można nazwać „ubogimi” :-P Dla niektórych będzie to wadą, ale bynajmniej nie dla mnie. Domyślny wygląd i ustawienia są intuicyjne, co na pewno jest plusem. Dlatego też wydaje mi się, że na dłuższy czas znalazłem dla siebie dobry odtwarzacz, a Amarok już poszedł w odstawkę :-)

Odpowiedz