Klucze SSH – chyba każdy chociaż raz o nich słyszał, wielu z Nas na co dzień ułatwia sobie przy ich pomocy życie. Podpisywanie poczty, logowanie się na serwery – szybko, wygodnie i (zazwyczaj) bezpiecznie. Czy na pewno? Dzisiejszy artykuł na Niebezpieczniku pokazuje, że niekoniecznie…
Przyznaję, że mocno mnie zdziwił pomysł generowania klucza na obcym serwerze. Po pierwsze i najważniejsze – mój klucz to moja własność. Nie udostępniam go nikomu, a tym bardziej nieznanemu serwisowi. Nawet wymiana kluczy między moim kontem na LinuxPL a serwerem akademickim, na którym także od czasu do czasu używam shella, wiązała się z pewnymi obawami. Po drugie, narzędzie oferowane online ma być (z założenia) wygodne. Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie to żaden argument. Zwłaszcza, że utworzenie klucza z poziomu konsoli i wrzucenie go na serwer to nie więcej niż minuta
Żadnego zbędnego kopiowania wygenerowanej treści do pliku czy też przesyłania zawartości strony nieszyfrowanym HTTP.
Z drugiej strony, jeśli cały czas znajdują się użytkownicy korzystający ze strony, to usługa będzie miała się świetnie. A że takowi są – jakoś mnie to nie dziwi… Jeśli ktoś wkleja swój klucz na Pastebin.com albo podobne serwisy, to prawdopodobnie jest mu wszystko jedno, czy generuje go sam, a potem „strzela sobie w kolano” udostępniając go w Sieci, czy od razu tworzy go korzystając z usługi mocno naruszającej podstawowe zasady bezpieczeństwa …
Ludzie (admini
), myślcie – to nie boli