mar 30

Trochę ponad miesiąc temu dołączyłem do grona użytkowników aktywnie zajmujących się tłumaczeniem KDE na język polski. Dlaczego? Bo na co dzień korzystam z Linuksa oraz wielu innych, świetnych narzędzi za darmo. I chociaż minimalnie chciałbym się za to odwdzięczyć społeczności Open Source.

Wybrałem KDE, bo to bardzo duży projekt, stale potrzebujący wsparcia. Kodowanie jednak nie wchodziło w grę z bardzo prozaicznego powodu – brak wystarczającej wiedzy i umiejętności. I między innymi dlatego warto wiedzieć, że nie tylko programiści mogą pomóc w rozwoju tego środowiska graficznego. Od tłumacza wymaga się jedynie znajomości angielskiego. I wbrew pozorom, nie trzeba być kimś super zaawansowanym. Zupełnie wystarczy średnia znajomość języka. A jak to wygląda od kuchni? Z grubsza postaram się teraz wszystko opisać.
Więcej »

mar 10

Kilka dni temu po raz kolejny spotkałem się z tym samym problemem. Nie wiem czemu tak się dzieje, ale podczas aktualizacji HAL nadpisuje swoją konfigurację. Efekt jest taki, że próba zamontowania pendrive’a czy też odtwarzacza MP3 kończy się otrzymaniem komunikatu

org.freedesktop.DBus.Error.AccessDenied

Dodatkowo dziwi mnie trochę fakt, że nie dzieje się tak podczas każdej aktualizacji, ale tylko raz na jakiś czas.

Rozwiązaniem problemu jest dodanie do pliku /etc/dbus-1/system.d/hal.conf poniższego fragmentu:

1
2
3
4
5
6
<policy group="storage">
   <allow send_interface="org.freedesktop.Hal.Device.SystemPowerManagement"/>
   <allow send_interface="org.freedesktop.Hal.Device.LaptopPanel"/>
   <allow send_interface="org.freedesktop.Hal.Device.Volume"/>
   <allow send_interface="org.freedesktop.Hal.Device.Volume.Crypto"/>
</policy>

W 1. linii możemy podać zarówno całą grupę, jak i konkretnego użytkownika, np.

1
2
3
<policy user="michal">
   ...
</policy>

W sumie mogę powiedzieć, że ten wpis powstał dla mojej wygody. Przy następnym „zniknięciu” konfiguracji tych kilka niezbędnych linijek będę miał już pod ręką :P

mar 10

Jakiś czas temu mój Kingston odmówił współpracy. Tak po prostu przestał się nadawać do użytku. W pewnym momencie zapisywanie na niego danych się zatrzymywało, a sam pendrive był usuwany z systemu. Ponowne zamontowanie, chwila kopiowania, i znów to samo. Na początku problemów doszukiwałem się w moim systemie, bo kilka razy już mnie potrafił zaskoczyć :P Ale objawy były podobne także na innych komputerach, pracujących pod kontrolą Windows 7 oraz Ubuntu.

Postanowiłem złożyć reklamację, w końcu gwarancja po to jest, żeby z niej skorzystać. Zaskoczył mnie jednak (i to pozytywnie) sposób jej realizacji. Okazało się, że nie będzie mi potrzebny paragon, którego i tak znalezienie po dwóch latach od zakupu mi się nie udało. 8. lutego zgłosiłem uszkodzenie firmie ULTRAMEDIA, która jest Centrum Serwisowym Kingstona na Polskę, a dwa dni później wysłałem urządzenie listem poleconym.

Minął tydzień – cisza. Minął kolejny – również nic. Ale wreszcie 26. lutego dostałem maila, że pendrive został wymieniony na nowy. Natomiast 4. marca list dotarł domu. W kopercie był fabrycznie zapakowany Kingston, oczywiście dokładnie taki sam model, jak poprzedni.

Tak więc, pomimo awarii i konieczności reklamacji, nadal jestem zadowolony z Kingstona. Sposób reklamowania jest jasny, nie trzeba przedstawiać żadnego dowodu zakupu ani gwarancji. Po prostu – mamy uszkodzony sprzęt, to go zgłaszamy, wysyłamy i tyle. No i termin realizacji nie był najgorszy – odliczając czas, który przesyłki spędziły na poczcie, pewnie wyjdzie mniej więcej 2 tygodnie. Według mnie to całkiem dobry wynik, w każdym razie ja nie narzekam ;)