We wrześniu 2009 wygasła moja umowa z dotychczasowym ISP. Powiem szczerze, dla mnie była to duża ulga
Jej przedłużenie nie wchodziło w grę z jednego, ale podstawowego powodu – ceny. Do tej pory płaciłem 60 PLN za 256 kbps (sic!). Po podpisaniu nowej umowy prędkość (przy tej samej cenie) wzrosłaby do 512 kbps… Bez komentarza
Aby nie zostać całkowicie offline, mniej więcej miesiąc wcześniej zacząłem się interesować ofertami innych firm. Doszedłem do wniosku, że w moim przypadku najbardziej będzie się opłacało kupić… Internet na kartę! Właściwie nie było sensu podpisywać żadnej umowy na stałe łącze, bo w domu bywam jeden lub dwa weekendy w miesiącu, a moi rodzice nie uważają Internetu za wspaniałe narzędzie do komunikacji, śledzenia najnowszych wydarzeń, etc. Po prostu z niego nie korzystają, ot i cała filozofia
Dlatego też zrobiłem szybki przegląd ofert i decyzja była dla mnie dość prosta – Play Online na Kartę. Kilka dni później zaopatrzyłem się w modem – Huawei E172 bez simlocka, znaleziony na Allegro za 180 PLN. Do tego starter za 19 PLN i można było zacząć testowanie.
Dla moich potrzeb Play okazał się bardzo dobry. Lekko licząc, wychodzi dwa razy taniej niż dotychczasowy dostawca. Za 50 PLN możemy korzystać z 4 GB transferu przez 56 dni. Dla mnie ten limit jest wystarczający, bo i tak przez większość czasu mam dostęp do szerokopasmowego łącza w akademiku.
Pewnie padnie pytanie, skąd się bierze dodatkowy transfer, skoro w Play (tak samo jak u innych operatorów) obowiązuje stawka 3 gr za 100 kB. Ano stąd, że dostajemy bonusowo 3,84 GB transferu. Całkiem fajnie wygląda to na Playmobile – przy sprawdzaniu stanu konta mamy np. 50 PLN (konto główne) + 1200 PLN (środki promocyjne)
Oczywiście ten bonus jest do wykorzystania tylko na połączenia z Internetem, a nie np. na SMSy. Poza tym niewykorzystane, dodatkowe środki przepadają wraz z upływem wspomnianych wcześniej 56 dni. Natomiast nasze pozostałości na koncie głównym zostają tylko zablokowane i wracają wraz z kolejnym doładowaniem.
Teraz trochę o stronie technicznej. Trzeba zdać sobie sprawę, że choć oferta jest naprawdę warta uwagi, to nadal jest to tylko mobilny Internet. Teoretycznie modem HSDPA pozwala osiągnąć 7,2 Mbps, w praktyce Play ogranicza nam prędkość do 1 Mbps. Pomimo tego nie ma co narzekać, bo strony można przeglądać w miarę komfortowo, a i ściągnięcie jakiegoś większego pliku nie jest problemem. Oczywiście czasem zdarzają się spadki prędkości, ale dostęp do Sieci jest cały czas. Średni ping to ~ 300 ms. Dużo, ale podkreślam – to jest tylko mobilny Internet.
Konfiguracja
Wiadomo, że Arch Linux to nie Ubuntu i nic się samo nie zrobi
Kilka chwil musiałem poświęcić na konfigurację modemu. Jednak bez większych problemów znalazłem w Sieci wszystko, czego potrzebowałem. Do łączenia używam pakietu wvdial, a samo połączenie odbywa się poprzez wklepanie w terminalu polecenia
sudo wvdial playgdzie play to nazwa profilu zapisanego w pliku konfiguracyjnym (/etc/wvdial.conf). Dla zainteresowanych dołączam również jego zawartość:
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 | [Dialer play] Modem = /dev/ttyUSB0 Baud = 57600 Init1 = ATH Init2 = ATE1 Init3 = AT+CGDCONT=1,"IP","internet" Dial Command = ATD Phone = *99# Stupid mode = yes Username = "blank" Password = "blank" |
Jeśli chodzi o inne systemy, sprawa wyglądała dużo prościej. Pod Ubuntu modem działał „out of the box” – od razu po podłączeniu system go wykrył i połączył się z Siecią. Pod Windows 7 natomiast użyłem programu Mobile Partner, dołączonego do modemu. Również tutaj nie było żadnych niemiłych niespodzianek.
Do odczytywania SMSów (głównie od operatora) używam Wammu. Jedyna niedogodność to fakt, że muszę się rozłączyć z Internetem, aby Wammu miał dostęp do urządzenia. Tak naprawdę wspomniane SMSy to głównie informacje o stanie konta i terminie ważności, więc nie ma potrzeby za często się tym przejmować.
Zasięg
Chyba jedną z najważniejszych kwestii zostawiłem na koniec. Dla wielu z Was problemem może być oferowany zasięg. Trzeba pamiętać, że usługa jest świadczona tylko w technologii 3G, a nadajniki nie są jeszcze tak powszechne jak EDGE. Ogólnie można powiedzieć, że usługa jest dostępna jedynie dla mieszkańców większych miast. Dlatego też przed zakupem warto sprawdzić mapę zasięgu, aby nie być niemiło zaskoczonym.
PS: Pierwszy wpis mogę uznać za skończony, wydaje mi się, że źle nie było ![]()
Pozdrawiam!
13 lipca 2010 o 12:52
http://www.nibyblog.pl/onitor-zarzadzanie-modemem-w-play-online-na-karte-1741.html
polecam :>
3 września 2010 o 20:03
[...] dostęp do Sieci ma ten, kto pierwszy dopadnie kabel (chociaż w sumie ja nie mam co narzekać, bo opisywany przeze mnie internet od Play’a nadal spisuje się dobrze). Niestety tylko komputer o adresie MAC zgłoszonym dostawcy może [...]